S T A R T | OBOK REGGAŁU |
Trybuna Złe zachowanie?
Zdarzył się nam ostatnio cud: Polskie Radio zaczęło nadawać reggae w najlepszym czasie antenowym. Cud chyba długo nie potrwa, bo jego sprawcy podziękowano za pracę. We czwartek Zarząd Polskiego Radia zdecydował o odwołaniu ze stanowiska dyrektora Radia Bis, Pawła Sity.
Sito był dyrektorem Biski niespełna 2 miesiące, od 1 marca. Wcześniej m.in. szefował działowi rozrywki w "Przekroju" i był dyrektorem programowym "Radiostacji". W radiu Bis miał kontynuować reformy, rozpoczęte w tej stacji w ubiegłym roku, w których chodziło o przyciągniecie słuchacza w wieku okołomaturalnym.
Sito zdynamizował program stacji, udało mu się uwolnić prezenterów ze sztywnego gorsetu playlisty. I choć nadal w porankach i popołudniówkach pojawiały się nijakie produkcje Ani Dąbrowskiej i tym podobnych gwiazdek, znalazło się sporo miejsca na niespodzianki spod znaku reggae, i nie tylko. Jak podała "Trybuna" (12 V) w ciągu miesiąca słuchalność radia w grupie docelowej wzrosła prawie trzykrotnie. W tej sytuacji 28 kwietnia zaskoczeniem było zawieszenie Sity w obowiązkach. Zarząd Polskiego Radia swoją decyzję tłumaczył niewłaściwym zachowaniem Sity wobec pracowników. O czym zarząd dowiedział się z pism wystosowanych przez tychże pracowników w liczbie siedmiu.
Stało się więc tak: szef anteny osiągnął cel, zwiększając słuchalność radia, a zarząd radia zwolnił nie zbuntowanych pracowników, których szef chciał skłonić do lepszej pracy, tylko szefa, na którego ci pracownicy donieśli.
Czy więc faktycznie chodziło o to, że zespół nie chciał pracować z nowym szefem?
Zdaniem "Trybuny" - nie. Jedną z przyczyn było zorganizowanie na antenie radia po śmierci papieża debaty z udziałem m.in. ateistów, gejów i feministek. Jak czytamy w Trybunie "debata pt. "Nowe zjednoczenie" odbyła się tydzień po śmierci Jana Pawła II, 9 kwietnia br., w warszawskim klubie Le Madame. Wzięli w niej udział m.in. młodzi księża, katolicka młodzież, ateiści, feministki, homoseksualiści, lewicowcy. O papieżu i medialnym zgiełku wokół jego śmierci rozmawiano przez ponad dwie godziny. Debata na żywo transmitowana była na antenie Radia BIS. - W papieskim tygodniu wszystkie media przedstawiały te same głosy i twarze. Chciałem, by ludzie o innych poglądach też mogli się na ten temat wypowiedzieć. Do innych stacji nie mieli przecież wstępu. Nikt nie pyta ateisty o jego kręgosłup moralny. My to zrobiliśmy - mówi Paweł Sito."
Wydaje się więc, że błędem Sity było to, że uwierzył w bezstronność i pluralizm w publicznym radiu. Tymczasem polskie media nabrały wody w usta i przemilczały sprawę. Widać nie warto się wychylać. No i o ileż bezpieczniej upominać się w Polsce o wolność słowa np. na Białorusi!
Antoni Bojanowski (14 V)

18 maja "Trybuna" zamieściła sprostowanie, w którym prezes Zarządu Polskiego Radia Andrzej Siezieniewski napisał m.in.: "Nie jest prawdą, że Pan Paweł Sito został ukarany za cokolwiek wiążącego się z przebiegiem lub transmisją debaty pt.Nowe Zjednoczenie. [...] potwierdziły się stawiane Panu Pawłowi Sito zarzuty związane z: rażącym naruszeniem zasad współżycia społecznego, brakiem umiejętności organizacyjnych wymaganych na stanowisku kierowniczym, nieprzestrzeganiem porządku prawnego i po-stanowień regulaminu pracy i regulaminu organizacyjnego oraz nieprzestrzeganiem procedur obiegu dokumentacji finansowej obowiązujących w Polskim Radio SA."